Czy warto inwestować w nieruchomość na wynajem w Hiszpanii?

Kilka osób postawiło pytanie czy warto kupić mieszkanie w Hiszpanii. Jako zaletę podawali niewielki koszt zakupu i dużą liczba dni słonecznych w roku, co zwiększa atrakcyjność miejsca. Generalnie nie jestem, zwolennikiem kupowania nieruchomości na wynajem za granicą. Faktycznie koszt zakupu mieszkania w Hiszpanii może wydawać się atrakcyjny. Niewielkie mieszkanie na rynku wtórnym w Nerja Costa Del Sol  można kupić za 110 000 Euro. W miejscowości Gandia położonym 70 km od Walencji mieszkanie na rynku wtórnym można kupić za niecałe 100 000 Euro. W Torrevieja  na Costa Blanca oferują niewielkie mieszkania na rynku pierwotnym (48m2) również za niecałe 100 000 Euro.

Do tego dochodzą bieżące koszty utrzymania: opłaty za prąd, wodę, wywóz śmieci,  bieżące utrzymanie części wspólnych np. sprzątanie klatek schodowych, pielęgnacja zieleni itd., podatki. Co jakiś  czas trzeba liczyć się z większymi wydatkami na remont części wspólnych. Poza tym trzeba zapłacić za administrowanie naszym mieszkaniem. Ktoś musi wpuścić najemców, posprzątać po nich, dokonać drobnych napraw. Co jakiś czas wynajmowane mieszkanie trzeba odświeżać, wymienić narzuty, obicia. Wiele osób zakłada, że będzie samemu okresowo z niej korzystać i dodatkowo ją wynajmować.  Uważam, że już lepiej raz na jakiś samemu od kogoś wynająć apartament np. za pośrednictwem Airbnb.com, a środki przeznaczone na zakup nieruchomości za granicą przeznaczyć na zakup nieruchomości w swojej okolicy w Polsce. Nie jesteśmy uwiązani koniecznością podróżowania do określonego miejsca. Każdy rynek nieruchomości ma swoją specyfikę. Nieznajomość lokalnych realiów często powoduje że inwestycja po prostu się „nie zwraca”. To co piszę dotyczy także Włoch, Bułgarii, Słowacji i innych krajów. Jeżeli nie mieszkasz w danej okolicy to kupno pojedynczego mieszkania i zarządzanie nim na odległość uważam za kiepski pomysł.

Jeszcze gorzej jest jeżeli apartament za granicą został kupiony za pożyczone pieniądze. Tutaj dochodzi ryzyko kursowe.  Tutaj pisałem przyczynach kryzysu na rynku nieruchomości w Hiszpanii. Czytałem że w 2013 roku liczba rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych w Hiszpanii była o 96% niższa w stosunku do liczby inwestycji rozpoczętych w 2006 roku. Przy inwestycjach faworyzowano tworzenie tzw. “subprime quarters” – strefy tanich mieszkań dla osób z niskimi dochodami. Ponadto polityce planowania miast towarzyszyła korupcja na ogromną skalę: Muñoz, S. F., Cueto, L. C. (2017). What has happened in Spain? The real estate bubble, corruption and housing development: A view from the local level. Geoforum, 85, 206-213. Powodowało to, że często realizowano przedsięwzięcia nie zawsze korzystne z punktu widzenia lokalnych społeczności.

P.S.: Zdjęcie umieszczone w poście zostało zrobione w Parku Guella  w Barcelonie. Jest to piękne miejsce zaprojektowane przez Antonio Gaudiego. Początkowo miała to być ekskluzywna inwestycja developerska. Jednak powstały tylko dwie z planowanych sześćdziesięciu posesji. Okazało się, że brakowało chętnych na zakup kolejnych domów na terenie inwestycji. Teraz mieści się tam piękny park dla zwiedzających.

„Zaróbmy jeszcze więcej”, czyli o przyczynach kryzysu na rynku nieruchomości

„Zaróbmy jeszcze więcej” to tytuł bardzo ciekawego filmu poruszającego przyczyny wielu problemów współczesnego świata. Tutaj chciałbym poruszyć jeden z opisanych wątków dotyczący kryzysu na rynku nieruchomości w Hiszpanii. Co roku budowano w Hiszpanii około 800 tys. mieszkań, które stały puste. Obok osiedli budowano pola golfowe. W Hiszpanii są ich setki mimo, że nieliczni grają tam w golfa. Występujący w filmie profesor Uniwersytetu w Madrycie tłumaczy to tym, że budynki mają większą wartość jeżeli stoją przy polu golfowym. Po środku pustyni tworzono sztuczne pola golfowe. Takie pole golfowe potrzebuje dużo wody. Aby utrzymać roślinność na polu golfowym potrzeba tyle wody ile zużywa 20 tys. mieszkańców.

Ciekawostką jest, że 7 na 10 największych koncernów budowlanych na świecie to przedsiębiorstwa hiszpańskie. Rozpoczęto liczne budowy. Doszło do sytuacji, że zabudowa nie może być już gęstsza. W czasie filmu pokazany jest przykład jednego z hoteli który został zbudowany nielegalnie. Koszty rozbiórki zostaną pokryte z pieniędzy podatników.

Na skutek kryzysu Hiszpański Bank Centralny był zmuszony do sprzedaży złota i rezerw walutowych, a dług publiczny wyniósł 106% PKB. Na skutek kryzysu na wybrzeżu zostało pustych 3 miliony domów i 800 nowych pól golfowych, które potrzebują tyle wody ile 16 milionów ludzi.