Jak wyglądają marże kredytów hipotecznych w 2018 roku?

Koszty kredytu hipotecznego w dużej mierze zależą od wysokości kredytu, posiadania produktów komplementarnych, wkładu własnego. Przygotowałem krótkie zestawienie, aby potencjalni kredytobiorcy mogli zorientować się w kosztach kredytu. Kalkulację wykonałem na podstawie ofert banków w dniu 8 lutego 2018 roku. Przyjąłem następujące założenia:
– Kwota wnioskowanego kredytu wynosi 240 tys. PLN;
– Docelowa wartość kredytowanego mieszkania wynosi 300 tys. PLN;
– Kredytobiorca posiada wkład własny wynoszący 20% kwoty wnioskowanego kredytu;
– Kredyt jest udzielony na 30 lat;
– Kredyt będzie spłacany w ratach równych;
– Banki stosują różne stawki bazowe, dla wszystkich banków zostały one skalkulowane dla stawki WIBOR 3M. Do tego należy doliczyć wysokość marży – niezmiennej przez cały okres kredytowania;
– Założono, że klient nie będzie korzystał z innych produktów bankowych w banku w którym wnioskuje o kredyt hipoteczny, ponieważ wpływa to na ofertę dotyczącą kredytu hipotecznego i utrudniłoby porównania;
– przy kalkulacjach nie wzięto kosztów takich jak ubezpieczenie pomostowe stosowane przez niektóre banki do czasu uprawomocnienia się wpisu hipoteki w księdze wieczystej.

Poniżej znajdują się oferty dotyczące marż i prowizji bankowych oferowanych różnych kredytodawców. W stosunku do ofert które były jeszcze kilka lat temu, obecnie marże kredytów są bardzo wysokie. Były czasy, że marże oscylowały w okolicach 1%. Wtedy z kolei koszt pieniądza na rynku międzybankowym (stawka WIBOR) była dużo wyższa niż obecnie. W związku z tym w bankach pewnie wyszli z założenia, że obecnie niski WIBOR powoduje, że po podniesieniu marż raty kredytów i tak będą dla wielu kredytobiorców do udźwignięcia. Obawiam się, że WIBOR niedługo pójdzie w górę (jest bliski swojego minimum) w związku z tym osoby które obecnie biorą kredyt muszą liczyć się z faktem, że w niedługim czasie miesięczna rata obecnie zaciągniętego kredytu pójdzie w górę, ponieważ zależy od zmiennej stawki WIBOR.

Tabela: Wyszczególnienie ofert kredytów hipotecznych oferowanych przez wybrane banki

 

 

 

 

 

 

Źródło: opracowanie własne na podstawie ofert powyższych kredytodawców

P.S.: Na temat konstrukcji oprocentowania pisałem w moim poradniku “Jak znaleźć i kupić mieszkanie?”. Tam też znajdziecie szablon pozwalający porównać całkowite koszty kredytów hipotecznych oferowanych przez różne banki.

Popracuj nad ofertą, czyli o sprzedaży nieruchomości

Śledząc oferty sprzedaży nieruchomości zauważam, że wielu sprzedających jest przesadnie oszczędnych w opisach nieruchomości które wystawiają do sprzedaży. Powinni opisać dojazd, znajdujące się zakłady użyteczności publicznej, elementy otoczenia które mogą być interesujące dla potencjalnych kupujących takie jak np. drzewa, zieleń, plac zabaw itd. Następnie warto opisać sam budynek: materiał z którego został wykonany ilość mieszkań w budynku, klatce schodowej. Przecież potencjalny kupiec chce wiedzieć w jakim otoczeniu będzie mieszkał. W dodatku trzeba wykonać zdjęcia dobrej jakości. Warto umieścić w ofercie plan mieszkania lub domu.

Propozycja kolejnego webinaru na temat nieruchomości

Po ostatnim webinarze Jak znaleźć i kupić mieszkanie pojawiła się ze strony wydawnictwa Złote Myśli, aby zorganizować kolejny webinar. W związku z tym mam propozycję dwóch tematów. Pierwszy byłby kontynuacją webinaru pt: Jak znaleźć i kupić mieszkanie. Z kolei drugi proponowany temat brzmi. “Inwestowanie w nieruchomości gruntowe czyli co musisz wiedzieć planując kupno działki”” Będę wdzięczny za komentarze zawierające sugestie dotyczące proponowanej tematyki oraz pytania do poruszenia w trakcie webinaru.

Mój webinar na temat nieruchomości

Serdecznie zapraszam na mój webinar tematyki nieruchomości. Odbędzie się on 9 maja o godzinie 19.00. Jest to impreza która towarzyszy wprowadzeniu na rynek drugiego wydania mojego poradnika pod tytułem Jak znaleźć i kupić mieszkanie. Serdecznie zapraszam do zadawania pytań. Odpowiedzi udzielę w trakcie webinaru. Wszelkie szczegóły na stronie rejestracji: www.zlotemysli.pl/p/jak-znalezc-i-kupic-mieszkanie-webinar.html. Serdecznie zapraszam do udziału w webinarze.

baner

Dla sprzedających nieruchomość czyli jak nie zniechęcić potencjalnych kupców

Dzisiaj przedstawię kilka luźnych refleksji na temat tego co zniechęca potencjalnych kupców oglądających mieszkanie lub dom. Zazwyczaj kupujący dom lub mieszkanie stara się wybrać nieruchomość która wymaga najmniejszych nakładów inwestycyjnych.

Jednym z czynników zniechęcających są tapety. Łatwiej i taniej pomalować ściany niż zrywać tapety przed odświeżeniem. Niedobre wrażenie robią ciężkie i ciemne zasłony. Powodują one, że pomieszczenie wygląda jako ciemne. Read more

Czy remontować mieszkanie kupione w celach spekulacyjnych?

Ostatnio przyglądałem się na pewnym forum dyskusji na temat czy remontować mieszkanie kupione w celach spekulacyjnych czy też nie? Raczej bym się wstrzymał z wykańczaniem mieszkania w stanie developerskim, które zostało kupione w celach spekulacyjnych. Trudno trafić w gust kupujących. Wyższa cena i tak nie zrekompensuje nakładu czasu oraz środków poniesionych na wykończenie. Wszystko zależy od tego czy panuje rynek sprzedającego czy też kupującego.

Kiedy warto rozważyć remont, aby znacząco podnieść cenę mieszkania? Jeżeli posiadamy mieszkanie z rynku wtórnego, zaniedbane, ale posiadające potencjał warto rozważyć remont.
Oglądałem kiedyś mieszkanie znajdujące się przy jednej z głównych ulic Lublina. Okolica była atrakcyjna. Mieszkanie w środku wyglądało przypominało czasy serialu „Wojna domowa” który był kręcony w latach 60tych. Na podłodze parkiet. Instancja elektryczna była aluminiowa, z nielicznymi gniazdkami. Zupełnie nie była przystosowana to podłączenia wszystkim popularnych odbiorników prądu, które obecnie są powszechne. Ściany były pokryte obrzydliwą farbą. Trudno mi opisać ten kolor.

Mieszkanie wyglądało odrażająco. W takiej sytuacji warto dokonać podstawowego remontu.
Jeżeli obawiamy się czy nasza aranżacja przypadnie do gustu klientom, wystarczy wymienić instalacje elektryczne, położyć gładzie gipsowe. Przy okazji polecam poradnik pod tytułem: Jak nie zapomnieć o jednym kabelku, która pozwoli Ci uniknąć niepotrzebnego kucia ścian oraz straty pieniędzy. W przypadku kiedy się uprzesz żeby malować, ponieważ nie będziesz chciał pokazywać mieszkania z samymi gładziami wybierz kolory stonowane, biały czy też piaskowy. Jak jest Twoja opinia na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

Ważna wskazówka dla wynajmujących mieszkania

Rozmawiałem dzisiaj z osobą, która szuka najemców. Mieszkanie stoi puste. Lokatorzy wyprowadzili się przed czasem. Właścicielka martwi się czy najemcy popłacili rachunki za wodę, prąd i gaz. Tutaj pojawia się bardzo ważna rada dotycząca zarządzania najmem. Najlepiej, aby rachunki przychodziły na adres zamieszkania wynajmującego. Wtedy wynajmujący osobiście płaci rachunki. Następnie spotyka się co miesiąc z lokatorami w wynajmowanym mieszkaniu i rozlicza się z opłat za media na podstawie rachunków. W przeciwnym razie może się okazać, że lokatorzy będą się tłumaczyć, że nie dostali rachunków czy też nie wiedzieli o nich i w związku z tym nie uregulowali ich. Tym czasem w skrzynce będzie cały stos rachunków.

Spółdzielnie mieszkaniowe wczoraj i dziś

Arkadiusz Peisert

Wprowadzenie

Spółdzielnie mieszkaniowe u zarania swojego powstania były zrzeszeniami, które pozwalały zbiorowym wysiłkiem budować i utrzymywać mieszkania osobom niezamożnym, Istnienie spółdzielni łączone było w polskiej tradycji spółdzielczej z istnieniem pewnych elementów solidaryzmu społecznego, zaczerpniętego z tzw. zasad roczdelskich (Księga Polskiej Spółdzielczości 2003: 14). W okresie PRL-u, począwszy od 1956 r., spółdzielnie mieszkaniowe zostały podporządkowane celom polityki społecznej państwa: miały rozwiązać problemy mieszkaniowe Polaków. Otrzymywali oni mieszkania w pewnym sensie od państwa (a raczej – państwo starało się tworzyć takie wrażenie), choć przy, niejednokrotnie znaczącym, wkładzie własnym (Madej 2003).

Zgodnie z zasadami ideologii marksistowsko-leninowskiej spółdzielnie mieszkaniowe, tak jak wszystkie inne towarzystwa, zrzeszenia czy organizacje społeczne, zostały podporządkowane kierowniczej roli partii, PZPR, ich struktura i model zarządzania uhierarchizowały się, scentralizowały, a partycypacja członków była tylko fasadowa. Tym samym okres PRL-u zniszczył obywatelski charakter spółdzielczości mieszkaniowej a wraz z nim wszystkie elementy kapitału społecznego: w osiedla mieszkaniowe, tworzyły się społeczności słabo zintegrowane, pozbawione spontanicznych więzi. Do życia zbiorowego zniechęcały nieprzekonujące próby aktywizowania mieszkańców do czynów społecznych bądź innych przedsięwzięć, podejmowane przez władze spółdzielni.

Jeszcze w latach 1956-1961 powstawały „z inicjatywy oddolnej” (głównie małe) spółdzielnie. Później także większość z nich została zmuszona do przyłączenia się do spółdzielni powstających z inicjatywy państwa lub została opanowana przez ludzi działających z polecenia partii, to niektóre z nich, tak jak Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa, starały się trzymać tradycji samorządności mieszkańców.

Aktywność członków spółdzielni mieszkaniowych (odniesienie do badań)

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych frekwencja na zebraniach grup członkowskich wynosiła około 15% i stale spadała. W 1981 r., w którym obecna była euforia z powodu „karnawału »Solidarności«”, frekwencja wyniosła 11% (Maliszewski 1992: 135).

Anna Turska w 1983 r. przeprowadziła interesujące badanie zaangażowania mieszkańców osiedli w działalność samorządu spółdzielczego i osiedlowego (Turska 1982: 128). Obserwowano przede wszystkim słabo zaawansowany proces przechodzenia od więzi stworzonej przez instytucję do więzi realnej. Tylko 20% uprawnionych uczestniczyło kiedykolwiek w zebraniach wyborczych organów spółdzielczych. Tylko 16% brało udział kiedykolwiek w ogólnych zebraniach mieszkańców całego osiedla. Okazało się także, że samorząd mieszkańców w wielu przypadkach był „samorządem komitetów osiedlowych” lub nawet samorządem przewodniczących tychże komitetów.

Obecnie frekwencja na zebraniach nie przedstawia się lepiej niż w tamtym czasie. W spółdzielniach, które badałem, a były to spółdzielnie dość zamożne, o wysokim odsetku inteligencji, średnia frekwencja na zebraniach grup członkowskich ledwo przekraczała 3 %, najliczniejsze zaś zebrania skupiały 5-6 % członków spółdzielni z terenu osiedla.

Przebieg zebrań jest w większości przypadków reżyserowany przez zarząd. Dzieje się tak, dlatego że członkowie nie potrafią pokierować zebraniem w inny sposób. Zazwyczaj większość osób obecnych na zebraniu popiera propozycje zarządu.

Zaangażowanie członków spółdzielni w działalność jej organów najczęściej ma charakter incydentalny. Jak zauważa mój rozmówca: „[…] zwykle jak ktoś kto trochę się interesuje sprawami ogólnymi, przychodzi na zebranie, to nic z tego nie rozumie. Coś tam chce powiedzieć, ale na ogół go nie słuchają, potem się zniechęca, potem ktoś inny znowu przychodzi i znowu się zniechęca”. Tylko podczas jednego z zebrań mieszkańców można był wyraźny wzrost frekwencji – gdy instalowano podzielniki ciepła, co wiązało się z wniesieniem indywidualnych opłat: „[…] kiedy nam zakładano podzielniki ciepła i było to związane z pieniędzmi, wtedy się ludzie uaktywnili”.

Malejąca aktywność członków wiąże się niewątpliwie z kurczeniem się populacji członków spółdzielni w wyniku starzenia się pierwszej ich generacji. Moi rozmówcy twierdzili, że duży wpływ na poziom zaangażowania w działalność samorządu ma rozmiar spółdzielni – im spółdzielnia jest większa, tym bardziej zniechęca to potencjalnych uczestników zebrań. Kilkadziesiąt największych spółdzielni, np. „Mokotów” w Warszawie, podzieliło się na mocy ustawy w 1990 r. Mimo że nie spowodowało to znaczącego wzrostu zainteresowania ogółu członków, jednakże pozwoliło pojedynczym liderom społeczności osiedlowej w niektórych spółdzielniach skutecznie mobilizować dotychczasowych członków do długofalowych działań.

W każdej badanej przeze mnie spółdzielni istniała niewielka grupa około 10-20 osób, które na zebraniach zadawały członkom zarządu pytania szczegółowe, przygotowane wcześniej, przemyślane, dotyczące bądź działań zarządu, bądź gospodarki finansowej, statutu czy wreszcie wykupu gruntów spółdzielni i odrębnej własności.

Zainicjowany przez senatora Adama Bielę tzw. ruch stowarzyszeń uwłaszczeniowych zrzesza głównie emerytów i czytelników „Naszego Dziennika” i tworzy ogólnopolską sieć Obywatelskich Stowarzyszeń Uwłaszczeniowych opozycyjnych wobec zarządów spółdzielni (skupionych wokół Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Warszawie). Ruch stowarzyszeń uwłaszczeniowych dominuje na terenie Polski wschodniej i centralnej oraz w niektórych rejonach tzw. Ziem Odzyskanych: w Gdańsku, Elblągu, Wrocławiu. W pewnych rejonach zachodniej Polski współdziała z NSZZ „Solidarność”; jest związany z Kościołem, choć funkcjonuje poza jego strukturami. Zdaniem senatora Bieli, jego zamierzeniem było zapoczątkowanie raczej federacji stowarzyszeń niż organizacji ze strukturami centralnymi. Pomimo to sieć tych stowarzyszeń opiera się właściwie na silnych liderach regionalnych (jak w Trójmieście czy Lublinie), a nie na uporządkowanym działaniu większych grup, co powoduje, że zdolności organizacyjne tego ruchu są ograniczone. Mobilizacja członków spółdzielni zainicjowana przez ruch ma najczęściej charakter pulsacyjny, w wyniku czego niewiele dużych, wymagających systematyczności przedsięwzięć dochodzi do skutku.

Bardziej neutralny światopoglądowo i scentralizowany charakter ma Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców. Stowarzyszenie to działa w sposób bardziej zorganizowany i dąży do budowy centralnych struktur. Ośrodki tego ruchu koncentrują się raczej w Polsce zachodniej, głównie w Wielkopolsce.

Konflikt: zarządy spółdzielni mieszkaniowych a „opozycja uwłaszczeniowa”

W badanych spółdzielniach można było dostrzec mniej lub bardziej wyrazisty podział na grupę członków spółdzielni, których centrum stanowiły osoby z zarządu spółdzielni a także prawie wszystkie lub wszystkie osoby z Rady Nadzorczej spółdzielni, oraz dominująca grupa delegatów na Zebranie Przedstawicieli.

W jednej ze spółdzielni z Trójmiasta (które nie były przez mnie szczegółowo badane) na Zebranie Przedstawicieli zapraszani byli wszyscy pracownicy administracji, którzy jednocześnie pełnili funkcje Przedstawicieli Członków. „Oni wiedzą ze aktywność ludzi jest taka jaka jest, więc ściągają wszystkich pracowników którzy są zatrudnieni w spółdzielni i są mieszkańcami spółdzielni, a tacy stanowią większość pracowników. Po drugie – wiadomo, że spółdzielnie mieszkaniowej są jakimś tam źródłem usług i tworzą rynek pracy i tak dalej i tworzy się cała sieć usługodawców tutaj, którzy wymieniają okna, drzwi itd. Wśród tych firm oni maja swoich ludzi [którzy mieszkają w spółdzielni lub mają tu rodziny] i po prostu ściągają na zasadzie drogi interesów ściągają i prawda jest taka ze najbardziej liczne takie Zebrania Grup Członkowskich Przedstawicieli Członków to jest wtedy gdy są wybory. A ostatnio jak nie było wyborów to było tylko 20-30 osób”.

Członkowie opozycji uwłaszczeniowej mają do zarządów swoich spółdzielni stosunek skrajnie negatywny, w wyjątkowych sytuacjach chwalili ich za pojedyncze działania.

Czy istnieją obiektywne przesłanki istnienia „grupy zarządów”? Jeden z dziennikarzy dotarł do zapisu szkolenia prowadzonego w 2001 r. przez Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych. Oto niektóre ze sformułowań: „[…] bo mają nam zabrać, bo mają nam capnąć, co nasze”; „[…] nie dać się rozwalić, tylko przekształcić dla samego siebie”; „[…] obecnie jest olbrzymi pęd do zakładania ksiąg wieczystych, oczekujemy, że się zatka przez niewydolność notariatów”; „aby przyblokować tych, co się chcą podzielić […] wystawiamy zająca: za niego napisać, zapłacić, on się tylko podpisze” (Piński, Piński, Trębski 2003). I

stnienie silnego lobby zarządów spółdzielni mieszkaniowych można stwierdzić po wzięciu udziału w Kongresie Spółdzielczości, zwoływanym co 3 lata. Uczestniczyłem w III Kongresie Spółdzielczości w 2003 r. Wystąpienie przedstawiciela spółdzielczości mieszkaniowej było najdłuższe i skoncentrowane było na projekcie nowej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, przygotowywanym przez PiS. Cała dyskusja na Kongresie Spółdzielczym została sprowadzona do krytyki tego projektu, mimo że spółdzielczość w tym czasie obejmowała 12 wyodrębnionych sektorów (jednym z nich są spółdzielnie mieszkaniowe). Wpływy przedstawicieli spółdzielni mieszkaniowych wynikają z tego, że ich członkowie stanowią około 3/4 członków wszystkich spółdzielni w kraju. Spółdzielnie mieszkaniowe dysponują też nieporównywalnie większym majątkiem niż inne sektory spółdzielczości.

Wnioski

Obecnie stopniowo kształtują się dwa typy spółdzielni, a mówiąc precyzyjniej – dwie filozofie spółdzielczego ruchu mieszkaniowego. Pierwszy typ to spółdzielnia jako firma usługowa, sprawującą za opłatą administrację nad powierzonym jej mieniem. Drugi typ – instytucja pomocy społecznej, chroniąca osoby nieradzące sobie w realiach wolnego obrotu nieruchomościami, korzystająca ze wsparcia instytucji zewnętrznych – samorządów, fundacji, itd. Spółdzielnie mieszkaniowe w Polsce przed 1945 r. były czymś pośrednim: realizowano w nich ideę samopomocy, ale opierały się one (poza WSM i spółdzielniami zrodzonymi z nurtów lewicowych) na współwłasności i podmiotowości członków spółdzielni.

Świadczy to o głębokim kryzysie idei spółdzielni mieszkaniowych. Mieszkańcy zasobów spółdzielni mieszkaniowych ulegają procesowi rozwarstwienia na: klientów (usługobiorców) i podopiecznych. Natomiast władze spółdzielni mieszkaniowych pełnią jednocześnie dwie role – administrowania majątkiem i administrowania… biedą.

Mój rozmówca, lider stowarzyszenia i nestor całej spółdzielni z Lublina, uznaje, że idee spółdzielcze, ruch spółdzielczy w mieszkalnictwie są przydatne. Twierdzi: „Natomiast ja uważam, że ten ruch jest jak najbardziej potrzebny, że ludzie w pewnym momencie oprzytomnieją, bo ten ruch na zewnątrz nie jest wcale ruchem słusznym. [chodzi o ruch spółdzielczy, spółdzielnia jako dzielnica]. Ja chcę mieszkać w spółdzielni, pod warunkiem, że jest dobrze zorganizowana i zarządzana, ponieważ ona wyręcza mnie w wielu problemach, związanych z moim mieszkaniem. Są ludzie, dla których celem jest mieszkanie samo w sobie, gdzie sami sobie to mieszkanie remontują, robią różne rzeczy. Natomiast ja wolę mieszkać w godziwych warunkach, gdzie spółdzielnia wyręcza mnie w wielu kłopotach”.

Użyteczność rozmaitych rozwiązań instytucjonalno-prawnych zależy z jednej strony – od tego, czy zintegrują one społeczność i wytworzą postawy obywatelskie, z drugiej strony – od adekwatności tych rozwiązań do kształtujących się spontanicznie praktyk demokratycznych w spółdzielni. Innymi słowy, nowe rozwiązania mogą zarówno stymulować aktywność obywatelską, jak i rozwijać te jej formy, które się już uprzednio ukształtowały, mogą też doprowadzić do atrofii tej aktywności i do ograniczenia perspektywy członków spółdzielni tylko do działań mających na celu realizację indywidualnych interesów. Budowniczy wielkich blokowisk nie przewidywali, że kiedykolwiek pojedyncze bloki staną się odrębnymi nieruchomościami.

Bibliografia

Księga Polskiej Spółdzielczości (2004), red. B. Szymańska-Rac, Bydgoszcz: Agencja reklamowo-wydawnicza „Promocja Polska”, wydane z okazji Zgromadzenia Europejskiego Międzynarodowego Zrzeszenia Spółdzielczego w Warszawie 24 września 2004 r.

Madej K. (2003), Spółdzielczość mieszkaniowa w latach 1961-1965, Warszawa: Wydawnictwo „Trio”.

Maliszewski A. (1992), Ewolucja myśli i społeczno-ekonomiczna rola spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce, Warszawa: Spółdzielczy Instytut Badawczy.

Piński A., Piński J., Trębski K. (2003), Lokator pańszczyźniany, „Wprost” nr 34.

Turska A. (1982), Samorządność osiedlowa: studium empiryczne, Warszawa

O Autorze

Dr Arkadiusz Peisert jest adiunktem na Uniwersytecie Gdańskim. W lipcu 2009 r. nakładem Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego ukaże się jego książka pt. „Wspólnota obywatelska w spółdzielni mieszkaniowej – perspektywy i bariery”. Kontakt z autorem: zorgus (małpa) poczta.onet.pl

Moje refleksje na temat zasadności budowy/ kupna domu jednorodzinnego

Podczas rozmów na temat kupna dachu nad głową coraz więcej osób mówi mi, że chciałoby kupić lub wybudować dom. Znam także wiele osób które to marzenie zrealizowało. Często są to domy oddalone ponad 20 kilometrów od centrum miasta w którym te osoby pracują. Często właściciele tych domów muszą jeździć kilka razy dziennie do miasta. Wynika to z konieczności dowożenia dzieci na różne zajęcia czy też dokonania nieplanowanych zakupów.

Najczęściej posiadanie domu tłumaczą chęcią niezależności, przestrzeni i tak dalej. To wszystko powoduje, że tak naprawdę mieszkają w swoich domach nocami i w weekendy. Zazwyczaj muszą posiadać dwa samochody. Każdy z nich dziennie wykonuje około 50 km. Większe przebiegi oznaczają wyższe koszty eksploatacyjne.

W przypadku posiadania domu jednorodzinnego dochodzą wyższe koszty ogrzewania w porównaniu z mieszkaniem w bloku. Jeżeli dom zlokalizowany jest poza miastem gdzie koszty zakupu działki są niższe, zimą dochodzą także trudności z dojazdem do pracy spowodowane silnymi opadami atmosferycznymi. Latem dochodzi wysiłek związany z utrzymaniem ogrodu.

Do tego wszystkiego często dochodzi wysiłek związany z bieganiem po schodach. Wiele domów jest zaprojektowanych w ten sposób, że salon i kuchnia znajdują się na dole a reszta pokoi na górze. Ja lubię mieć wszystko rozmieszczone na tym samym piętrze. Wchodzę do swojego mieszkania i mam wszystko na jednej kondygnacji.

Można to wszystko zrozumieć (mam na myśli plany zakupu/ budowy domu) jeżeli ktoś ma dzieci. Zakup metra kwadratowego mieszkania w mieście jest dużo wyższy. Dla niektórych osób dom jest jednym rozsądnym rozwiązaniem. Kupując dom są w stanie zapewnić rodzinie dobre warunki przy niższym koszcie całkowitym niż w przypadku kupna mieszkania.

Nie mogę za to zrozumieć sytuacji kiedy rodzeństwo kupuje działkę, aby ją podzielić i wybudować dwa, trzy domy. Chcą mieszkać blisko siebie, ale każdy w innym domu. Każdy musi mieć swój dom. To przypomina scenę z komedii „Kogel-Mogel”. Pewne osoby muszą posiadać pewne dobra materialne. Nie wynika to wcale z użyteczności przypisanej przez nich tym rzeczom. „Efekt Veblena” w czystej postaci, czyli mówiąc prościej – „zastaw się a postaw się”, aby inni widzieli, podziwiali zazdrościli, nie wytykali palcami we wsi, dzielnicy, pracy, kręgu towarzyskim, itd. Jak już rodzina chce mieszkać razem to niech lepiej wybuduje współdom. Razem wybudują go niższym kosztem niż gdyby każdy budował dom osobno. Dzięki temu przy budowie mieszkań i ich utrzymaniu wystąpi efekt synergie. Ktoś powie, że we współdomie nie ma intymności. Tylko najczęściej o tym braku intymności mówią osoby, które mieszkają w bloku. Mają w klatce kilkanaście czy kilkadziesiąt mieszkań. Nie mają żadnego wpływu na to kto mieszka za ścianą. PWE współdomie mieliby tylko kilku sąsiadów, których dobrze znają. W Niemczech znam sporo osób które mieszkają we współdomie. Często właśnie mając własne rodziny dzielą dom z rodziną w której się wychowali. Nie bez powodu Niemcy są bogaci. Przypomina mi się książka którą kiedyś kupiłem nad morzem: Rodzina źródłem dobrobytu. Autorem jest Jean Didier Lecaillon.

U nas Polsce niestety trudno wielu ludziom przejść od tego co moje do tego co wspólne. Może ta ich potrzeba niezależności wynika z uwarunkowań historycznych. W komunistycznych czasach wszystko było wspólne – czyli tak naprawdę postrzegane jako niczyje. W związku z tym wiele osób może się obawiać, że jeżeli zacznie działać na rzecz wspólnego np. wybudowania współdomu to ich osobisty interes zostanie zaniedbany.

 

 

Przeczytaj zanim przystąpisz do aktu notarialnego

Dzisiejszy post dotyczy protokołu zdawczo-odbiorczego, który  powinien stanowić załącznik do umowy kupna sprzedaży domu czy też mieszkania. Jego rolą jest ochrona interesów zarówno sprzedającego jak i kupującego. Pomaga uniknąć niejasności, ewentualnych sporów. Nie wszyscy kupujący mieszkanie czy też dom myślą o tym, żeby sporządzić taki protokół oraz aneks do umowy wyszczególniający stan wyposażenia nabywanego lokalu.

Zdarzają się sytuację, że sprzedający przed opuszczeniem mieszkania wymontowuje, armaturę łazienkową. Zdarza się, że kupujący odwiedzając zakupione mieszkanie po akcie notarialnym zastaje gołe ściany oraz brak podłóg. Jest zdziwiony tą sytuacją. Często jest tak, że przekazanie kluczy nie następuje w lokalu który jest przedmiotem transakcji. Sporządzenie protokołu czy też zawarcie informacji o wyposażeniu oraz jego stanie który sprzedający zobowiązuje się zostawić kupującemu w aneksie do umowy sprzedaży minimalizuje ryzyko takich sytuacji. Read more