Mity na temat kredytów we frankach

Często słychać głosy, że konsumenci podpisywali oświadczenie że rozumieją ryzyko związane z zaciągnięciem kredytu walutowego, więc nie powinni mieć pretensji do banku. To jest trochę tak jakby klient kupił samochód w komisie i podpisał, że zna ryzyko że nabyty samochód może się zepsuć. Potem okazałoby się, że samochód ma jakąś poważną wadę której konsument nie był w stanie odkryć w momencie zakupu ponieważ nie zna się na motoryzacji. Udałby się z powrotem do sprzedającego celem odzyskania pieniędzy, a sprzedający powiedziałby, że nie zwróci ponieważ klient podpisał klauzulę że rozumie ryzyko. Prawo w takich przypadkach chroni konsumenta. Od razu taki sprzedawca miałby problemy. Dlaczego w przypadku banku ma być inaczej niż w przypadku handlarza samochodami? Czy na pewno sprzedawcy którzy proponowali kredyty przy kursie franka 2,00-2,20 PLN mówili wyraźnie że frank jest „nienaturalnie tani”.

Kolejna opinia powtarzana w mediach – Kredyty walutowe są spłacane regularnie nie ma tutaj różnicy w zaległościach pomiędzy osobami biorącymi kredytu walutowe i złotowe. Może i tak, ale co będzie jak ktoś zechce sprzedać nieruchomość kiedy jego zobowiązanie względem banku wzrosło. Te raty może będą nieco niższe niż raty złotowe z tym, że kredytobiorca nigdy tego kredytu nie spłaci ponieważ jego dług urósł od czasu kiedy kurs franka zaczął rosnąć w stosunku do kursu przy którym uruchamiany był kredyt.

Tutaj kolejny argument za niepomaganiem “frankowiczom” przywoływany w dyskusji  – Ja wziąłem droższy kredyt w złotówkach aby kupić mieszkanie i nikt mi nie dopłaci, może też powinienem strajkować. Rolnicy, górnicy strajkują. W głowach im się przewraca, ja też powinienem strajkować ponieważ mi nikt nie dopłaca do mojego biznesu, do pensji itd. Jest w tym dużo dezinformacji i manipulacji. Tak naprawdę jest to napuszczanie jednych grup społecznych na drugie. W tych przypadkach protestującym wcale nie chodzi o zyskanie dopłat kosztem innych grup społecznych. W naszym państwie wiele dziedzin jest chorych i źle funkcjonuje. To nie znaczy, że mamy zostawić sytuację taką jaka jest i nikomu absolutnie nie pomagać.

 Tutaj argument przytaczany przez obrońców banków – Przy ewentualnym przewalutowaniu kredytów banki poniosą stratę co może doprowadzić do upadku niektórych z nich.  Wszyscy podatnicy będą musieli dopłacić do tego. Jeżeli poniosą stratę to trudno. Banki są przedsiębiorstwami. Ryzyko strat jest wpisane w naturę przedsiębiorczości. To właściciel biznesu poniesie koszty. Czy przy upadku piekarni, zakładu szewskiego, zakładu pracy chronionej ktoś z polityków płacze i mówi o konieczności dotowania zakładu. Poza tym banki mają ogromne zyski. Najuczciwsze rozwiązanie to przewalutowanie kredytów hipotecznych na złotowe po kursie z dnia kiedy kredyt był zaciągnięty. Następnie kredytobiorca powinien wyrównać bankom kwotę wynikającą z niższego oprocentowania jaką bank otrzymałby gdyby udzielił kredytu w złotówkach. Dyskutując o przewalutowaniu nie można mówić o stracie, po prostu banki nie osiągnął oczekiwanych w przyszłości  dochodów.

Co sądzicie na ten temat. Czekam na Wasze opinie.

One thought on “Mity na temat kredytów we frankach

  • November 26, 2017 at 10:29 pm
    Permalink

    Dobry i rzeczowy artykuł.

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code