Co musisz wiedzieć biorąc kredyt na budowę domu?

Otrzymanie kredytu na budowę domu wymaga zazwyczaj więcej zachodu i formalności niż w przypadku kredytu na kupno mieszkania. Nie da się ustanowić zabezpieczenia w postaci hipoteki na niewybudowanej nieruchomości. Decyzja o przyznaniu kredytu oraz wypłacie kolejnych transz wymaga większej ostrożności ze strony banku niż w przypadku kredytu na kupno gotowej nieruchomości. To wszystko powoduje, że bank wymaga od klienta większej ilości dokumentów. Poniżej wymieniam szereg zmiennych które musisz wziąć pod uwagę porównując różne oferty kredytów na budowę domu.

Pierwszym z nich jest wysokość oprocentowania kredytu. Na oprocentowanie składa się stawka bazowa, najczęściej jest to WIBOR 3M. Niektóre banki stosują WIBOR 6M. WIBOR jest definiowany jako koszt pozyskania pieniądza przez banki na rynku międzybankowym. Drugą składową oprocentowania jest marża kredytu. Stawka bazowa plus marża kredytu mają wpływ wysokość raty kredytu. Skoro jesteśmy już przy racie, banki oferują stałe raty lub raty malejące.

Kolejnym czynnikiem, który należy brać pod uwagę jest prowizja za udzielenie Read more

Jak wyglądają koszty kredytów hipotecznych w 2014 roku?

Na początku 2014 marże kredytów hipotecznych oscylują w granicach 1,50%. Bardzo często trzeba doliczyć prowizję w wysokości 2% kwoty zaciągniętego kredytu. Jeszcze kilka lat temu można było uzyskać marże w granicach 1%. Wszystko to z powodu niskiego WIBOR-u. Prawdopodobnie banki wychodzą z założenia, że skoro WIBOR jest niski to mogą dodatkowo zarobić na wyższych marżach. Problem w tym, że marże kredytu negocjuje się na cały okres trwania kredytu. Natomiast jeżeli chodzi o WIBOR czy LiBOR jego wysokość jest zmienna. Może wzrosnąć. Niski koszt pozyskania kapitału w postaci WIBOR-u czy LIBOR-u w połączeniu z wysokimi marżami banków w długim okresie może być zgubny dla klientów.

Z początkiem roku zniknęły kredyty na 100% wartości nieruchomości. Poniżej znajduje się zestawienie pokazujące tendencje w cennikach kredytów hipotecznych. Problem z ofertami przedstawianymi w porównywarkach czy też na stronach internetowych banków polega na tym, że banki podają widełki cen. Przykładem może być mBank. Na swojej stronie podaje prowizję za udzielenie kredytu hipotecznego od 0-4%. Aby poznać ostateczny koszt kredytu trzeba skontaktować się z doradcą.

Bywa i tak, że banki podają l niską marżę którą bardzo często klientowi będzie trudno uzyskać. Przykładem może być Bank Zachodni WBK. W Banku Zachodnim WBK są bardzo duże rygory dotyczące liczenia zdolności kredytowej. Wysokość marży podana jest przy założeniu, że klient będzie posiadał komplementarne produkty banku. Dosyć liberalnie do kwestii zdolności kredytowej podchodzi bank PKO BP.

Tabela: Wyszczególnienie ofert kredytów hipotecznych oferowanych przez wybrane banki

Nazwa banku

Marża

Prowizja

Wymagany minimalny wkład własny

Opłata za wcześniejszą spłatę kredytu

ING

1,65%

2,20%

20%

2,00%

PKO BP

1,30%

brak

5%

1,50%

BGŻ

1,85%

4,00%

20%

2,00%

Credit Agricole

1,34%

2,00%

10%

2,00%

Bank Zachodni WBK

1,49%

2,00%

10%

brak

BOŚ

1,55%

1,50%

5%

2,00%

Źródło: opracowanie własne na podstawie ofert powyższych kredytodawców

Mity na temat kredytów we frankach

Często słychać głosy, że konsumenci podpisywali oświadczenie że rozumieją ryzyko związane z zaciągnięciem kredytu walutowego, więc nie powinni mieć pretensji do banku. To jest trochę tak jakby klient kupił samochód w komisie i podpisał, że zna ryzyko że nabyty samochód może się zepsuć. Potem okazałoby się, że samochód ma jakąś poważną wadę której konsument nie był w stanie odkryć w momencie zakupu ponieważ nie zna się na motoryzacji. Udałby się z powrotem do sprzedającego celem odzyskania pieniędzy, a sprzedający powiedziałby, że nie zwróci ponieważ klient podpisał klauzulę że rozumie ryzyko. Prawo w takich przypadkach chroni konsumenta. Od razu taki sprzedawca miałby problemy. Dlaczego w przypadku banku ma być inaczej niż w przypadku handlarza samochodami? Czy na pewno sprzedawcy którzy proponowali kredyty przy kursie franka 2,00-2,20 PLN mówili wyraźnie że frank jest „nienaturalnie tani”.

Kolejna opinia powtarzana w mediach – Kredyty walutowe są spłacane regularnie nie ma tutaj różnicy w zaległościach pomiędzy osobami biorącymi kredytu walutowe i złotowe. Może i tak, ale co będzie jak ktoś zechce sprzedać nieruchomość kiedy jego zobowiązanie względem banku wzrosło. Te raty może będą nieco niższe niż raty złotowe z tym, że kredytobiorca nigdy tego kredytu nie spłaci ponieważ jego dług urósł od czasu kiedy kurs franka zaczął rosnąć w stosunku do kursu przy którym uruchamiany był kredyt.

Tutaj kolejny argument za niepomaganiem “frankowiczom” przywoływany w dyskusji  – Ja wziąłem droższy kredyt w złotówkach aby kupić mieszkanie i nikt mi nie dopłaci, może też powinienem strajkować. Rolnicy, górnicy strajkują. W głowach im się przewraca, ja też powinienem strajkować ponieważ mi nikt nie dopłaca do mojego biznesu, do pensji itd. Jest w tym dużo dezinformacji i manipulacji. Tak naprawdę jest to napuszczanie jednych grup społecznych na drugie. W tych przypadkach protestującym wcale nie chodzi o zyskanie dopłat kosztem innych grup społecznych. W naszym państwie wiele dziedzin jest chorych i źle funkcjonuje. To nie znaczy, że mamy zostawić sytuację taką jaka jest i nikomu absolutnie nie pomagać.

 Tutaj argument przytaczany przez obrońców banków – Przy ewentualnym przewalutowaniu kredytów banki poniosą stratę co może doprowadzić do upadku niektórych z nich.  Wszyscy podatnicy będą musieli dopłacić do tego. Jeżeli poniosą stratę to trudno. Banki są przedsiębiorstwami. Ryzyko strat jest wpisane w naturę przedsiębiorczości. To właściciel biznesu poniesie koszty. Czy przy upadku piekarni, zakładu szewskiego, zakładu pracy chronionej ktoś z polityków płacze i mówi o konieczności dotowania zakładu. Poza tym banki mają ogromne zyski. Najuczciwsze rozwiązanie to przewalutowanie kredytów hipotecznych na złotowe po kursie z dnia kiedy kredyt był zaciągnięty. Następnie kredytobiorca powinien wyrównać bankom kwotę wynikającą z niższego oprocentowania jaką bank otrzymałby gdyby udzielił kredytu w złotówkach. Dyskutując o przewalutowaniu nie można mówić o stracie, po prostu banki nie osiągnął oczekiwanych w przyszłości  dochodów.

Co sądzicie na ten temat. Czekam na Wasze opinie.